Gru 13

Wprowadzenie w Polsce stanu wojennego.

Share

Rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego

13 grudnia obchodzimy kolejna rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego wprowadzonego decyzją Rady Państwa. Podstawę prawną do jego wprowadzenia był art. 33 ust. 2 Konstytucji PRL który stanowił:

„Rada Państwa może wprowadzić stan wojenny na części lub na całym terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jeżeli wymaga tego wzgląd na obronność lub bezpieczeństwo państwa. Z tych samych powodów Rada Państwa może ogłosić częściową lub powszechną mobilizację”.

Oficjalnym powodem wprowadzenia stanu wojennego podanym przez władze była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, której przejawami były m.in. brak zaopatrzenia w sklepach (głównie żywności), objęcie systemem tzw. kartek żywnościowych wiele istotnych towarów:. mięso, masło, tłuszcze, mąka, ryż, mleko dla niemowląt itd.), oraz zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego w kraju wobec zbliżającej się zimy. Jednym z najważniejszych argumentów wprowadzenia stanu wojennego, była groźba interwencji zbrojnej przez pozostałe państwa Układu Warszawskiego. Jednak do dzisiaj nie ma ostatecznych dowodów, czy taka interwencja rzeczywiście miałaby miejsce. Generał Jaruzelski jeszcze wiele lat tłumaczył swoją decyzję właśnie groźbą wkroczenia do Polski wojsk Układu Warszawskiego. Jego adwersarze twierdzą, że to właśnie generał naciskał na władze w ZSRR aby te „przyszły mu z bratnią pomocą”.

Ta sprawa podzieliła społeczeństwo polskie na wiele lat i praktycznie do dzisiaj nie została definitywnie rozstrzygnięta, choć zdecydowana większość historyków i ludzi zajmujących się historia jest przekonana, że mimo wszystko do takiej interwencji by nie doszło. Oczywiście nie wiadomo jak zachowali by się nasi „socjalistyczni przyjaciele” gdyby w Polsce władze przejęła opozycja. To sprawa nadal otwarta.

Prawdziwymi powodami wprowadzenia stanu wojennego były obawy władz komunistycznych przed utratą władzy i wielkim poparciem jakim społeczeństwo obdarzyło nowo powstały niezależny ruch związkowy, a także spadające lawinowo poparcie dla rządzących w Polsce komunistów. Partia zdawała sobie sprawę, że traci kontrolę nad ludźmi, którzy coraz bardziej domagali się zmian (także ustrojowych) w Polsce. Brak kontroli nad organizacjami związkowymi, a szczególnie nad Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym „Solidarność” była dla komunistów czymś bardzo groźnym.

13 grudnia w nocy o godzinie 0:00 oddziały milicji i ZOMO rozpoczęły akcję aresztowań działaczy opozycyjnych. W pierwszym dniu wprowadzenia stanu wojennego w działaniach na terytorium kraju wzięło udział ok. 60 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, ponad 30 tys. funkcjonariuszy MSW,a na ulicach miast pojawiło się ponad 1700 czołgów i około 1500 pojazdów opancerzonych, a także setki bojowych wozów piechoty. Rozpoczęta także operację „Jodła”, której celem było zatrzymanie i umieszczenie w uprzednio przygotowanych aresztach i więzieniach wytypowanych osób, uznanych za groźne dla bezpieczeństwa państwa. Zajęto obiekty teletransmisyjne i centrale telefoniczne, a także radio i telewizję. Wyłączono komunikację telefoniczną, wprowadzono cenzurę korespondencji. Po późniejszym przywróceniu łączności, kontroli i cenzurze podlegały również rozmowy telefoniczne (w słuchawkach słychać było automatyczny komunikat: rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana…).

O godzinie 6 rano Polskie Radio i Telewizja Polska nadały przemówienie generała Jaruzelskiego informujące Polaków o wprowadzeniu stanu wojennego.

Dla milionów Polaków był to wielki szok. Czołgi i samochody pancerne na ulicach. Wszędzie patrole wojska i milicji. Co chwila kontrola dokumentów. Chyba tylko starsi ludzie pamiętający hitlerowską okupacje mogli sobie to jakoś wyobrazić. Wprowadzono szereg zarządzeń takich jak: ograniczenie możliwość przemieszczania się, a także zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wprowadzono godzinę milicyjną (w początkowym okresie od 19:00, następnie od 22:00 do 6:00). Wstrzymano wydawanie prasy (poza dwiema gazetami rządowymi – „Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności”.

Zmilitaryzowano wiele instytucji wprowadzając do nich tysiące komisarzy wojskowych. Zakazano strajków, zgromadzeń, działalności związkowej i społecznej. Sądy zaczęły działać w trybie doraźnym. W telewizji i radiu ruszyła brutalna propaganda rządowa, którą kierował ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban. Główne zadanie tej propagandy to demonizowanie NSZZ „Solidarność”, a także kłamliwe próby usprawiedliwienia konieczności wprowadzenia stanu wojennego.

Mimo ogromnego zaskoczenia struktury związkowe podjęły akcje protestacyjne. W wielu zakładach strajkowano, zmuszając ZOMO, a także pomagające im oddziały wojska do pacyfikowania zakładów siłą. Największy opór stawiły siłom bezpieczeństwa kopalnie węgla kamiennego na Śląsku, a szczególnie kopalnia „Manifest Lipcowy”, gdzie udało się odeprzeć ataki milicjantów, którzy w końcu otwarli ogień do górników raniąc kilku z nich. W kopalni „Wujek”

16 grudnia 1981 roku funkcjonariusze ZOMO zastrzelili 9 górników. W niektórych miastach doszło do dużych manifestacji które były brutalnie rozpędzane służby bezpieczeństwa PRL, a ich uczestnicy byli aresztowani i trafiali do sadów doraźnych które bardzo często w trybie natychmiastowym skazywały tych ludzi za działalność antypaństwowa wymierzając im srogie kary. A do tego masowo zwalniano z wilczym biletem załogi strajkujących zakładów.

Mimo tego sprzeciw zwykłych obywateli był widoczny. Zaczęto własnymi siłami drukować i rozdawać ulotki antyreżimowe, na ścianach domów zaczęły się pojawiać antyrządowe napisy typu: „Zima wasza, wiosna nasza”, albo „Z narodem nie wygracie”, „Precz z komuną”. Najbardziej znanym symbolem oporu stał się oznaczający zwycięstwo znak V (victoria).

W ciągu pierwszych dni stanu wojennego internowano około 5 tys. osób w ponad czterdziestu ośrodkach internowania. Byli to w większości przywódcy związkowi, popierający ich intelektualiści, a także działacze opozycji. Co ciekawe aresztowano również byłego I sekretarza PZPR Edwarda Gierka (jak sam twierdził w wielu wywiadach w latach późniejszych nikt mu nie powiedział dlaczego), a także Piotra Jaroszewicza oraz Edwarda Babiucha.

Jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych stanu wojennego, to do dzisiaj nie znamy dokładnej liczby ale szacuje się, że zginęło około 100 ludzi, a tysiące trafiły do ośrodków internowania. Do tego trzeba doliczyć także tych którzy trafili po aresztowaniach do wiezień i zostali skazani przez sądy doraźne.

Wprowadzenie stanu wojennego zatrzymało wszelkie procesy demokratyczne w Polsce. Ideały Solidarności, marzenia i nadzieje zostały jak pokazała historia wstrzymane na prawie 10 lat. Także pod względem ekonomicznym sytuacja w kraju nie tylko się nie poprawiła, ale było coraz gorzej. Przywódcy partii i wojska potrafili wprowadzić stan wojenny, ale nie mieli pomysłu jak poprawić stan polskiej gospodarki, która staczała się coraz bardziej. Finałem tego było odrodzenie Solidarności i w końcu obalenie komunistycznej władzy w 1989/1990 roku. Można zatem stwierdzić, że stan wojenny przedłużył władzę komunistów o kilka lat, ale nie był w stanie jej umocnić na tyle, żeby dalej mogła spokojnie rządzić.

Na końcu mała osobista dygresja: Przez te wszystkie lata od pamiętnego 1981 roku w mediach, na ulicy i w domach bardzo często omawiano wprowadzenie stanu wojennego. Do dzisiaj są tacy którzy widzą w tym zbrodnie przeciw narodowi i maja generała Jaruzelskiego za komunistycznego dyktatora który za wszelka cenę chciał utrzymać władze w rekach PZPR.

Z drugiej strony są i tacy którzy uważają, że to generał uratował pupy tych wszystkich działaczy związkowych, bo gdyby wkroczyli tu „nasi przyjaciele ze wschodu”, to nie bawili by się w internowanie tylko kazali ich rozstrzelać, albo w najlepszym przypadku wysłali by ich gdzieś bardzo daleko na Syberię do jakiegoś Gułagu z 25 letnim wyrokiem.

Jeszcze jedna sprawa. Otóż należało by się zastanowić co by się działo, gdyby nie wprowadzono stanu wojennego pod koniec 1981 roku. Możemy założyć, że w 1982 roku Solidarność mogłaby ogłosić np. strajk generalny i spróbować przejąć władzę w Polsce. W tym momencie nie chce mi się wierzyć, żeby władze na Kremlu nic nie zrobiły. Dopóki w Polsce rządziła PZPR to może rzeczywiście nie chcieli tu wejść, mając nadzieję, że partia poradzi sobie z sytuacją sama, jednak gdyby doszło w Polsce do realnej groźby straty władzy i próby obalenia ustroju, to jestem pewien, że wojska sojusznicze by do Polski wkroczyły. A w takim przypadku nie byłoby 100 ofiar tylko zapewne kilka jak nie kilkanaście tysięcy i do tego pełna pacyfikacja kraju. I nie łudźmy się , ze ktoś by nam pomógł, bo kiedy na Węgrzech wybuchło antykomunistyczne powstanie też im nikt z zachodu nie pomógł.

Każda rocznica tego smutnego dla Polaków wydarzenia nie powinna nas dzielić, a raczej łączyć, bo to nasza wspólna polska sprawa. Niestety choć od tej daty minęły już 33 lata, nadal nie wiemy wszystkiego i nadal ludzie są podzieleni, a do tego przez te wszystkie lata nie osadzono w uczciwy sposób winnych wszystkich zbrodni stanu wojennego. To dowodzi jednego, że mimo pięknych haseł i niekończącej się propagandy sukcesu w mediach nie jesteśmy państwem demokratycznym opartym na sprawiedliwości i prawie. Kraj który przez ponad 30 lat nie potrafi się rozliczyć uczciwie ze swojej przeszłości nie może być nazywany demokratycznym, bo nim nie jest.

Ireneusz Piątek

Share

Dodaj komentarz