Średniowieczne pole walki i jego traumatologia. – blog.avehistorica.edu.pl

Lut 27

Średniowieczne pole walki i jego traumatologia.

Share
Rodzaj broni, opancerzenia używanego przez rycerzy i zwykłych wojowników oraz taktyka prowadzenia walki określały bezpośrednio rodzaj obrażeń jakich mogli doznawać w czasie starcia wręcz. Dzisiejsze rekonstrukcje bitew organizowanych przez miłośników średniowiecznych militariów nie są w stanie odzwierciedlić ówczesnej rzeczywistości bitewnej.

Dawni wojownicy ulegali szerokiej gamie obrażeń – uderzano przecież po to, by zabić wroga. Często następujące w ich efekcie leczenie powodowało znacznie większe szkody. O ile w starożytności medycyna wojenna stała na dość wysokim poziomie, to okres średniowiecza jest czasem zapomnienia. Pod wpływem Kościoła w świadomości ludzkiej ugruntowywało się przeświadczenie, że urazy i choroby są karą za grzechy. Wielu uważało, iż najlepszym sposobem leczenia są modły lub pielgrzymka do miejsc świętych, a nawet ufundowanie kościoła czy klasztoru. Tak więc często to duchowni odprawiali nieustające modły nad ciałem chorego lub stosowano jeden sposób leczenia na różne dolegliwości. Rzadko korzystano z dzieł Galena czy Hipokratesa. Na zwykłe złamania kończyn stosowano amputację kończyn lub inne drastyczne zabiegi.
W późnym średniowieczu zaczęto coraz częściej korzystać z wiedzy i doświadczeń lekarzy arabskich. Bo to właśnie w krajach Islamu medycyna rozwijała się nieustannie. Medycyna arabska kontynuowała osiągnięcia medyczne Greków. Ich nauki były jednak przez wieki wzbogacane i modyfikowane. Największy rozkwit osiągnęły one w IX – XI w. Oczywiście nie należy sądzić, że w tym czasie Europejczykom nie udawało się wyleczyć urazów. Jednakże ich metody nie były tak skuteczne jak powinny być.

Pewne jest, iż zadawane rany powodowały silne krwotoki, tak zewnętrzne jak i wewnętrzne. W dużej części przypadków doznane obrażenia były na tyle rozległe, że i współczesna medycyna nie byłaby w stanie uratować rycerza. Ale równie często do śmierci dochodziło wskutek złego zaopatrzenia rany. Na porządku dziennym było polewanie rany wrzącym olejem lub przykładanie gorącego żelaza. Takie działania mogły i często prowadziły do powstania martwicy tkanek. Od tego już krótka droga do zakażenia lub innych patologii prowadzących w efekcie do śmierci. Nawet wiele miesięcy od urazu.

Przy odtwarzaniu realiów bitwy średniowiecznej nieocenione są materialne szczątki poległych przynoszące odpowiedzi na pytania, na które ikonografia i źródła pisane z reguły milczą. W źródłach podkreślany jest często skutek uderzeń. Uzupełniają je właśnie przedstawienia ikonograficzne. Ich uzupełnieniem mogą być średniowieczne traktaty szermiercze dotyczące sposobu walki z różnorodnie opancerzonym przeciwnikiem. Należy zdać sobie sprawę z faktu,że jesteśmy w stanie zaobserwować tylko część ciosów jakie otrzymywał wojownik. Jedynie potężne ciosy mogły przenikać przez zbroję, mięśnie do kości zostawiając na niej ślad. Część ataków zadanych w tkankę miękką z oczywistych względów nie pozostawiła żadnych.

Umiejscowienie ran może wskazywać na sposób walki. Pieszy doznający obrażeń od jeźdźca ma poranioną głowę i barki. Jeździec raniony przez pieszego ma przeważające urazy kończyn dolnych i miednicy, czyli części ciała, do których piechur mógł dosięgnąć bronią krótką. Obrażenia bitewne można podzielić ze względu na rodzaj ran i ich umiejscowienie (cięte, tłuczone, amputacje, miażdżone, drążące, przeszywające). Średniowieczna ikonografia jest bardzo bogata w przedstawienia urazów jakim ulegali wojownicy, np. w Biblii Maciejowskiego skąd pochodzą przedstawione w materiale miniatury.

Na czele listy urazów znajdują się obrażenia głowy. I co ciekawe źródła archeologiczne w postaci czaszek pokazują nam, że zdarzały się przypadki przeżycia (ślady gojenia kości). Jak częste one były w rzeczywistości nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Co nie powinno dziwić równie często spotykane były rany zadane kopią lub włócznią. Energia takiego uderzenia ześrodkowana w jednym punkcie powodowała rozbicie pancerza ciężkozbrojnych. Zadany cios powodował wyrzucenie rycerza z siodła i upadek na ziemię. Efektem mogły być złamania spowodowane samym upadkiem jak również stratowaniem przez konie.
W dużej ilości są spotykane urazy kończyn górnych, zwłaszcza okolic stawów barkowych i podstawy szyi. Spowodowane one były uderzeniem z góry lub próbą uderzenia w miejsce pomiędzy hełmem a zbroją. Obrażenia te są najczęściej przedstawiane w średniowiecznej ikonografii pola bitwy. Rana rozpoczynała się u podstawy szyi (najczęściej po stronie lewej), a kończyła na mostku. Taka rana była głęboka. Jeśli uszkodzenia doznała tętnica podobojczykowa to śmierć następowała w ciągu kilku sekund.
Celem ataku była także twarz (w szczególności oczy). Obrażenia takie były najczęściej zadawane przez puginały, sztylety, mizerykordie, które łatwo mogły zmieścić się w otwory hełmów. Cios mógł uszkodzić opony mózgowe (lub mózg) i jeśli nie zabił od razu, to i tak była to kwestia czasu. Co oczywiste atakowano również brzuch i klatkę piersiową. W starciach stosowano chwyty za kark prowadzące do uszkodzeń kręgów szyjnych. A w walce używano nie tylko ostrzy ale i rękojeści, która uderzano w twarz przeciwnika powodując liczne złamania. Do tego należy doliczyć rany zadawane przez pociski z kusz i łuków.

W czasie średniowiecza ciała poległych na polu bitwy grzebano w jego pobliżu. Zwycięzca miał obowiązek zapewnienia godnego pochówku poległym, tak własnych jak i wrogich. Ciało wroga można było ograbić ze zbroi, odzieży i kosztowności, ale w zamian należało je godnie pochować z udziałem duchownych. Nakazywał tego kodeks rycerski. Jagiełło 3 dni po bitwie grunwaldzkiej grzebał zwłoki. Wykopaliska i inne źródła wskazują, że pogrzeb odbył się z wszelkimi regułami liturgii katolickiej. Zwłoki zostały złożone do grobu, a nie wrzucone, ponieważ leżały ułożone w równych rzędach koło siebie. Nie posiadały żadnych zbroi, szat czy ozdób. Pod Agincourt 5800 poległych pochowano w 3 rowach w miejscu bitwy. Przypadki przenoszenia poległych po pewnym czasie od bitwy do specjalnie przygotowanych ossuariów w kościołach lub kaplicach odnotowano m. in. po starciach pod Siedlcami (1318), Grunwaldem (1410), Murten (1476), Towton (1461), Epfig (1525). Zdarzały się przypadki palenia zwłok: Damietta (1250), Dun-le-Roi (1183), Vadurn Jacob (1179).

Bibliografia:
P. Dziedzic, A. Michalak, A. Szczepanek, Co kosci mówią nam o wojnie? Uwagi na marginesie odkryć urazów na czaszkach z masowej mogiły z grodziska w Niesulicach koło Świebodzina, [w:] Acta Militaria Mediaevalia VII, Kraków-Rzeszów-Sanok, 2011
M. Sztuka, Jedyną właściwą szkołą chirurga jest wojna – traumatologia średniowiecznego pola bitwy, [w:] Lekarz Wojskowy, Nr 4/2011
W. Forgacz, Cmentarze wojskowe miasta Wrocławia

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.
Share

Dodaj komentarz