Konferencja Wielkiej Trójki w Jałcie (1945) – blog.avehistorica.edu.pl

Lut 08

Konferencja Wielkiej Trójki w Jałcie (1945)

Share

Autor: Ireneusz Piątek

W lutym 1945 roku odbyła się Konferencja jałtańska czyli spotkanie przywódców koalicji antyhitlerowskiej (Wielkiej Trójki): Generalissimusa ZSRR Józefa Stalina, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, a także prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta.

Spotkanie odbyło się w pałacu Potockich w Liwadii, leżącej pod Jałtą, na Krymie.

Oczywiście nazwa tago spotkania jako konferencji „Wielkiej Trójki” jest całkowicie bezsensowna i błędna dlatego, że tak naprawdę to „Wielki” był tylko Stalin, a pozostali dwaj Panowie byli tylko statystami, albo raczej wasalami, albo „słabymi książętami” którzy spotkali się z „królem” czyli z przywódcą ZSRR.

To spotkanie uważane jest za decydujące dla powojennej Europy.

Decyzje które tam zapadły podzieliły nasz kontynent na dwie części: wolną, demokratyczna i komunistyczną pod „opieką” Związku Radzieckiego”. Niestety Polska podobnie jak cała Europa południowo-wschodnia została oddana pod „zwierzchnictwo” Kremla.

Oprócz tego na konferencji rozstrzygnięto sprawę Niemiec:

podzielono kraj na 4 strefy okupowane przez ZSRR, USA, WB, Francji. Ustalono utworzenie skoordynowanej administracji i kontroli za pośrednictwem Sojuszniczej Komisji Kontroli, złożonej z naczelnych dowódców trzech mocarstw.

Obciążono Niemcy reparacjami wojennymi, a także podjęto decyzje o transferze ludności pomiędzy państwami (m.in. przesiedleniu Niemców z Polski, Węgier, Czechosłowacji).

Odnośnie Polski mocarstwa omawiając problem polskiej granicy wschodniej, ostatecznie uznały, że powinna ona przebiegać wzdłuż linii Curzona, z odchyleniami w pewnych okolicach od 5 do 8 km na korzyść Polski. Stalin, pomimo postulatów Roosevelta i Churchilla, nie zgodził się, aby do Polski przyłączyć Lwów. A do tego przyznano nam Ziemię Lubuską, Pomorze Zachodniego, Prusy Wschodnie, Śląsk oraz miasto Gdańsk.

Mocartstwa zgodziły się na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej urzędującego w Warszawie, który zobowiązany został do przeprowadzenia wolnych, nieskrępowanych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania, co jak wiemy okazało sie niewykonalne (wybory zostały sfałszowane).

Sojusznicy dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Roosevelt zapewnił Stalina, że Stany Zjednoczone nigdy nie będą popierać tymczasowych władz polskich, które byłyby wrogie jego interesom. Jednym słowem zostaliśmy podani Stalinowi na tacy.

Jałta dla narodów Europy środkowej stała się złowrogim symbolem zniewolenia.

Zachodni sojusznicy porzucili najwierniejszego sojusznika – Polskę.

Stalin dostał to wszystko co chiał praktycznie bez żadnych problemów. Jedynie Winston Churchill próbował lekko protestować, ale niestety nie uzyskał poparcia prezydenta USA, który będąc już bardzo chory, albo nie chciał oponować, albo otoczony jak się później okazało agentami sowieckimi zgadzał się na wszystko czego zapragnął „Wujaszek Joseph”.

To bardzo smutne , ale takie podejście Aliantów oznaczało jak się poźniej okazało 50 lat dominacji bolszewizmu w wielu krajach Europy środkowo-wschodniej. Była to ewidentna zdrada, jednak w 1943 roku zachód potrzebował Stalina, by wygrać wojnę z Niemcami Hitlera, a do tego Amerykanie liczyli na pomoc w wojnie z Japonią. Stalin i w tym ostatnim ich przechytrzył. Sowiety uaktywniły się na Dalekim Wschodzie na miesiąc przed kapitulacją Cesarstwa.

To co nazywa się Konferencją jałtańską było i jest nadal wielką plamą demokracji zachodniej. Zarówno prezydent USA jak i niestety Churchill byli podczas tego spotkania słabymi politykami, a Stalin gardził takimi. Dla niego liczyła się tylko siła. Tak to opisał Laurence Steinhardt, ambasador USA w Moskwie w 1945 r. Pisał:

Próby zbliżenia ze strony Anglii czy USA są tu interpretowane jako oznaki słabości.

Doświadczenie nauczyło mnie, że oni reagują tylko na siłę, a jeśli nie można zastosować siły

idą na zwykły orientalny przetarg”.

Także pamiętniki sowietologa George’a Kennana pokazują nam mentalność Rosjan:

„Uderzenie Hitlera na ZSRS w 1941 r. uczyniło z Rosji sowieckiej sojuszniczkę Ameryki.

Roosvelt był niewiarygodnie naiwny, gdy idealizm go zaślepił i brnął w zachwyt nad Stalinem.

O wodzu „postępowej ludzkości” prezydent USA mawiał, że będzie wraz z nim pracował dla

demokracji i pokoju światowego”.

Mimo takiego bardzo dobrego opisu mentalności Rosjan, wielu szczególnie amerykańskich polityków czy dowódców wojskowych (może za wyjątkiem Pattona) cechowała jakaś dziwna polityczna naiwność. Mało tego, że zgadzali się na wszystko, to jeszcze wierzyli że na terenach zajętych przez Armię Czerwoną czyli m.in. Polska, Czechosłowacja, Jugosławia, Węgry,Bułgaria, Rumunia itd. odbędą się demokratyczne i całkowicie wolne wybory.

Wielka Trójka w Jałcie zadeklarowała, że wszystkie narody maja prawo rządzić się jak chcą. Prezydent USA uzyskał zgodę Stalina na wybory w których wszystkie demokratyczne i antyfaszystowskie partie będą mogły uczestniczyć, ale nie wsparł Churchilla w staraniach o nadzór międzynarodowy nad wyborami mimo że premier WB wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie wierzy Stalinowi.

Jak się okazało miał rację. Nie trzeba było długo czekac, bo już pod koniec lutego podczas obrad komisji d.s. wyborów stało się jasne, że Stalin nie zamierza respektować własnych zobowiązań (jak twierdził – reguły są po to żeby je łamać kiedy nam nie pasują).

W marcu 1945 roku Mołotow oznajmił, że wybory odbędą się według modelu sowieckiego. Był to swoisty rechot historii, skoro to Stalinowi i jego NKWD powierzono nadzór nad nowym ładem w Polsce. Czym to się skończyło wiemy: dziesiątki tysięcy Polaków trafiło do więzień a wszelka opozycja została krwawo zlikwidowana. Demokracja została tylko pustym hasłem, ale o dziwo nikt ani w USA, ani w WB na to nie zareagował.

To była albo totalna głupota i naiwność, albo co bardziej możliwe raczej polityka która była najważniejsza i to ona zdominowała wszystko.

Niestety praktycznie podczas całej II wojny światowej zarówno USA jak i WB poddawały się temu co chciał Stalin. Jest to być może związane z tym że zarówno w WB, jak i w USA wokół przywódców obu tych państw krążyli agenci ZSRR będący w stanie nie tylko donościć o tym jakie decyzje podjęli w/w politycy, ale także mający wpływ na najważniejsze decyzje zapadające czy to w USA czy to w WB.

W tym politycznym przetargu to Stalin był rozgrywającym na tyle skutecznym że uzyskał wszystko czego chciał. To doprowadziło do prawie 50 lat konfrontacji demokracji i bloku komunistycznego. Zresztą jak wiemy z historii Rosjanie zawsze starali sie coś zagarnąć, coś podbić na każdej wojnie w której uczestniczyli.

Reasumując dochodzimy do bardzo smutnego dla Polski wniosku, że Jałta 1945 była jakby końcem pewnego etapu polityki wschodniej USA i WB. Niestety dla nas Polaków polityka ta oznaczała prawie pół wieku okupacji komunistycznej. Nie wiem czy Churchill i Roosevelt zdawali sobie sprawę z tego co się stało.

Pewnie nie, ale już 5 marca 1946 roku w przemówieniu w Fulton (Missouri) Churchill powiedział: „Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem zapadła żelazna kurtyna dzieląc nasz Kontynent. Poza tą linią pozostały stolice tego, co dawniej było Europą Środkową i Wschodnią. Warszawa, Berlin, Praga, Wiedeń, Budapeszt, Belgrad, Bukareszt i Sofia. Wszystkie te miasta i wszyscy ich mieszkańcy leżą w czymś, co trzeba nazwać strefą sowiecką. Są one wszystkie poddane, w takiej czy innej formie, wpływowi sowieckiemu, ale także – w wysokiej i rosnącej mierze – kontroli ze strony Moskwy”.

Szkoda, że te słowa padły prawie rok po konferencji, ale to właśnie w Jałcie potwierdzono takie, a nie inne postanowienia które podzieliły Europę na wolną i komuinistyczną na prawie 50 lat.

Jak zwykle zwyciężyła polityka nad zdrowym rozsądkiem.

Takie kraje jak Polska zosatły oddane „pod okupację ZSRR’, co miało bardzo tragiczne dla nas konsekwencje.

Teraz patrząc na to co się dzieje na Ukrainie warto spojrzeć w przeszłość. Polska jest niby w UE i w NATO, ale tak naprawdę to tylko od nas zależy czy jesteśmy w stanie obronić swój kraj, bo liczenie na tzw.” Sojuszników” jak wskazuje historia nie ma sensu. Smutne ale prawdziwe.

Share

Dodaj komentarz