Hitler – prekursor nowoczesnej propagandy. – blog.avehistorica.edu.pl

Cze 07

Hitler – prekursor nowoczesnej propagandy.

Share
Adolf Hitler

Adolf Hitler

Adolf Hitler był bez wątpienia pierwszym politykiem, który potrafił umiejętnie wykorzystać wszelkie dostępne media do swojej kampanii politycznej. Nikt przed nim nie starał się „zareklamować” na tak ogromną skalę przy pomocy nowoczesnych metod takich jak gazety, radio, raczkującą telewizję, a szczególnie bardzo widowiskowe zloty partii. Musimy pamiętać, że w latach dwudziestych i trzydziestych NSDAP była jedną z wielu partii zabiegających o głosy wyborców. Hitler zanim został kanclerzem, a później dyktatorem, był politykiem walczącym o poparcie Niemców. Jednak tym czym różnił się diametralnie od innych było wykorzystanie nowych technik propagandowych – a główną bronią były bezpośrednie spotkania z wyborcami podczas, których przyszły wódz ściskał tysiące rąk, brał na ręce dzieci, pochylał się z udaną troską nad losem robotników czy wieśniaków. Dla każdego miał dobre słowo, każdego pocieszał i obiecywał, że pomoże w każdej sytuacji. Tego na tak wielką skale nie robił nikt przed nim.

Hitler chyba jako pierwszy polityk potrafił odpowiednio przemawiać do wszystkich. Inaczej mówił do robotników, chłopów, inaczej do żołnierzy i oficerów a całkiem inną przemowę miał „uszykowaną” dla przedstawicieli wielkiego przemysłu czy bankierów. Można powiedzieć, że miał gotowy scenariusz przemówień na wszelkie okazję. Jako wybitny znawca nastrojów wiedział jak trafić do serc i umysłów praktycznie każdego z kim przyszło mu rozmawiać. A do tego miał do perfekcji opanowane ruchy całego ciała. Hitler o czym pewnie większość ludzi nie wie uczył się mówić, gestykulować od zawodowych aktorów. Ćwiczył swoje przemowy przed lustrem, tak żeby dopracować każdy gest, każdy ruch ciała niemal do perfekcji niczego nie pozostawiając przypadkowi. Przyszły dyktator miał dar przemawiania, tego nie można się do końca nauczyć, to cecha wrodzona. Kiedy zaczynał mówić ludzie milkli i zaczynali go słuchać.

Zawsze zaczynał swoją przemowę cicho, mówiąc prawie szeptem opisywał jakie nieszczęścia spotkały Niemców. Mówił powoli jakby z wysiłkiem – niczym Mesjasz cierpiący za swój naród. Po chwili zaczynał mówić coraz głośniej, kiedy przechodził do sedna sprawy, czyli do słów, w których przekazywał Niemcom co im się należy i co mogą mieć jak odbudują swojego ducha oraz swoją wiarę w przyszłą potęgę. Na koniec krzyczał, że on i tylko on może im dać odpowiednie i należne miejsce w Europie. Teraz był niczym prorok wieszczący narodowi potęgę i dobrobyt jeśli pójdą za nim. Nawiązywał przy tym do postaci historycznych tworzących niemiecką historię. Kiedy kończył swoją przemowę do krzyku dołączał całą gamę wyćwiczonych gestów, a jego stalowoniebieskie oczy i fanatyczny wyraz twarzy tylko potęgowały złowrogie wrażenie. Taka technika opanowana perfekcyjnie musiała dawać owoce. Niemcy patrzyli na swojego wodza jak zahipnotyzowani, co pomagało mu przekonywać do siebie miliony ludzi.

Jak Hitler ćwiczył swoje gesty możemy zobaczyć na zachowanych zdjęciach które wodzowi robił przyjaciel Heinrich Hoffmann, będący jego oficjalnym fotografem. Przyszły kanclerz i wódz uczył się od kilku znanych aktorów, a nawet komików takich jak Ferdl Weiss, czy Fritz Lang, podglądając ich zachowanie na scenie.

Bardzo wielką rolę w kształtowaniu Hitlera jako mówcy odegrał słynny niemiecki kompozytor Wilhelm Richard Wagner. Młody Adolf zetknął się z twórczością tego wielkiego muzyka i stał się jej zawziętym fanem. A gdy kilka lat później w operze w Linzu wysłuchał opery „Rienzi, ostatni z trybunów”, zapragnął stać się takim samym średniowiecznym trybunem ludowym jak bohater tragicznej opery Wagnera, który chciał wskrzesić dawną świetność Rzymu. Hitler postanowił tak samo wskrzesić dawną świetność Niemiec. To właśnie Wagnerowi przypisywał ojcostwo swojej misji dziejowej.

Wtedy to się narodziło”

Jego partia nigdy nie miała za sobą większości wyborców, ale cały czas rosła w siłę, a popularność wodza przekładała się na wynik wyborów. Dlatego też na początku lat trzydziestych NSDAP była najsilniejsza partią w Niemczech.

Hitler wiedział doskonale, że potrzebne są dwie rzeczy żeby zdobyć władzę. Pierwsza to program, przesłanie w którym trzeba zapewnić swoich potencjalnych wyborców o spełnieniu ich marzeń, najlepiej wszystkich choćby brzmiało to niewiarygodnie. A drugie to znalezienie odpowiedniego i akceptowanego przez naród wroga. Dla niego tym wrogiem byli Żydzi, których posądził o spisek skierowany przeciwko państwu niemieckiemu. Mało tego – starał się podkreślać na każdym kroku, że musi zrobić porządek z Żydami, bo inaczej Niemcy nie odbudują swojej potęgi, a do tego straszył swoich rodaków co się stanie jak nad światem zapanuje semicka rasa.

„Jeżeli Żyd z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego

panowanie będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat,

będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy łamią jej

prawa. To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy”

Cały czas podkreślał, iż klęska Niemiec w I wojnie światowej nie była spowodowana przez przegraną na frontach. Według niego armia mogła walczyć dalej i zwyciężyć. Niestety politycy i przedstawiciele żydowsko – kapitalistycznego układu uknuli spisek mający na celu doprowadzenie do przegrania wojny i poniżenie jego narodu.

Potrafił nawet porozumieć się z kościołem katolickim, choć w głębi serca był przeciwnikiem Chrześcijaństwa:

„Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów. Wojna skończy się któregoś dnia. Wtedy

będę uważał, że końcowym zagadnieniem mojego życia stanie się rozwiązanie problemu

religii”

Hitler gardził religią, ale zdawał sobie sprawę, że w Niemczech są miliony chrześcijan i protestantów i musiał starać się o ich głosy.

A co do księży i hierarchii kościoła chciał ich wykorzystać ale też i pokazać kto tak naprawdę rządzi:

„Powinniśmy złapać księży w pułapkę ich dobrze znanej chciwości i samo zaspokajania. Powinno nam się udać rozstrzygnąć z nimi wszystko w idealnym pokoju i harmonii. Powinienem dać im kilka lat ulgi. Dlaczego mamy się kłócić? Łykną wszystko, żeby tylko utrzymać swoje materialne korzyści. Sprawy nigdy nie osiągną punktu krytycznego. Poznają twardą wolę i trzeba będzie im pokazać tylko raz lub dwa, kto tu jest panem”

Wynika z tego jasny przekaz, że nie będzie tolerował wtrącania się przedstawicieli jakiegokolwiek kościoła do jego polityki. Na głosy krytyki wypowiadanej przez niektórych biskupów odnośnie jego podejścia do Żydów, odpowiedział tak:

„Zostałem zaatakowany z powodu moich działań odnośnie kwestii żydowskiej. Kościół katolicki uważał Żydów za szkodliwych przez piętnaście stuleci, umieszczał ich w gettach, itd., ponieważ rozpoznał, czym oni są. W epoce liberalizmu to zagrożenie przestało być uznawane. Wracam do czasu, w którym tradycja piętnastu wieków była wprowadzana w życie. Nie ustanawiam rasy ponad religię, ale uznaję przedstawicieli tej rasy jako szkodliwych dla państwa i dla Kościoła, i być może tym samym wyświadczam chrześcijaństwu ogromną przysługę wypychając ich ze szkół i funkcji publicznych”

Takie stwierdzenie było totalnie cyniczne, ale Hitler w tym czasie był już kanclerzem i nie przebierał w słowach. Nie musiał bo jak samo powiedział:

Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”

Te słowa oznaczały że właśnie skończyła się demokracja w Niemczech, a zaczęła dyktatura. Naród niemiecki został perfekcyjne oszukany przez Hitlera i jego ekipę. Nawet sędziwy prezydent Hindenburg który mianował go kanclerzem wcześniej tak mówił o szefie NSDAP:

„Hitler jest nadętym czeskim kapralem”

„ Nie oczekujecie chyba panowie, że uczynię tego austriackiego gefrajtra kanclerzem

Rzeszy.

Mimo tego później zmienił zdanie i mianował w styczniu 1933 roku Hitlera kanclerzem. Marszałek chyba nie zdawał sobie sprawy co robi, mianując tego człowieka. Jednak albo rzeczywiście zmienił zdanie, albo dał się zabrać genialnej propagandzie. W lutym 1933 roku tak powiedział :

„Uznaję pana Hitlera – po pierwotnym wahaniu – za człowieka o najszczerszych

narodowych uczuciach i cieszę się, że przywódca tego wielkiego ruchu będzie

współpracował z nami i z innymi grupami prawicy”

Te słowa oznaczają, że prezydent nie poznał się na Hitlerze. Jednak o ile tego starszego już człowieka można zrozumieć, to dziwi postawa innych szczególnie co bardziej światłych Niemców. Przecież wystarczyło przeczytać „Mein Kampf”, żeby dowiedzieć się do czego może doprowadzić kiedy przejmie władze. Niestety naród niemiecki albo nie chciał, albo nie potrafił tego zrozumieć Być może zrozumiał w czerwcu 1934 po „Nocy Długich Noży” (Nacht der langen Messer), ale wtedy było już za późno. Operacja przeprowadzona w nocy z 29 na 30 czerwca 1934 dotyczyła schwytania i wymordowania przeciwników Adolfa Hitlera, szczególnie wewnątrz ruchu narodowosocjalistycznego. Tej nocy SS i wojsko zajęły główną siedzibę dowództwa SA i aresztowały jego dowódcę Ernsta Röhma.

Pretekstem do podjęcia tych działań miał być rzekomo planowany przez SA zamach stanu. Zginęło według różnych źródeł od 70 do 500 osób. Od tej chwili Hitler nie miał już żadnej liczącej się opozycji ani w swojej partii ani na zewnątrz. Hitler wykorzystał czystkę SA także w celu wyrównania rachunków za pucz monachijski i likwidację innych ważnych przeciwników i rywali politycznych – zamordowani zostali między innymi: Gregor Strasser, były Komisarz Bawarski Gustav Ritter von Kahr, były szef wydziału policji w pruskim ministerstwie spraw wewnętrznych i działacz Akcji Katolickiej Erich Klausener, były kanclerz Kurt von Schleicher i konserwatywny rewolucjonista Edgar Jung, były szef Abwehry Ferdinand von Bredow. Inny były kanclerz i urzędujący wicekanclerz w gabinecie Hitlera Franz von Papen, został umieszczony w areszcie domowym.

Kiedy Hitler 13 lipca poinformował Niemców o czystce, pytany dlaczego nie postawił tych wszystkich ludzi przed sądem odpowiedział tak:

„Jeśli ktokolwiek wypomni mi to pytając dlaczego nie odwołałem się do zwykłych sądów,

oto co powiem: W tej godzinie byłem odpowiedzialny za los narodu niemieckiego, a przez

to stałem się sędzią najwyższym tego ludu.”

Jak ktoś jeszcze miał jakieś złudzenia to teraz pozbył się ich bardzo szybko. Niemcy stały się państwem totalitarnym, rządzonym przez dyktatora który postanowił wcielić swoje fanatyczne wizje w życie. Niestety dla narodu niemieckiego, a później całego świata miało to przynieść tragiczne skutki.

Adolf Hitler był pierwszym politykiem który użył propagandy na tak wielką skalę i to przyniosło mu sukces. Naród dał się na jego sztuczki nabrać.

Na koniec kilka pytań które same nasuwają się patrząc na jego karierę i na to co zrobił, będąc przywódcą Niemiec od 1933 do 1945 roku.

Czy dyktator rzeczywiście wierzył w to co mówi, czy była to tylko gra słów obliczona na pozyskanie głosów w wyborach?

Czy Hitler rzeczywiście wierzył w to że jest Mesjaszem, prorokiem którego wybrała opatrzność żeby uczynić Niemców wielkim państwem, pomścić klęskę z I wojny i uczynić Niemców Panami Europy?

Czy jego nienawiść do Żydów była tylko sloganem propagandowym , który pomógł mu w walce politycznej?

Dlaczego już po przejęciu władzy postanowił ich zlikwidować fizycznie, choć nie stanowili już dla niego żadnego niebezpieczeństwa pozbawieni wszelkich praw?

Czy jego obsesja nad wyższością rasy aryjskiej nad innymi była kolejnym chwytem propagandowym, który miał podbudować morale Niemców załamanych po klęsce I wojny?

Czy Niemcy popierając go zdawali sobie sprawę dokąd to ich doprowadzi?

Dlaczego tak czasami nachalna propaganda była aż tak skuteczna?

Jak to się stało, że Niemcy zostali tak ogłupieni i tak sfanatyzowani że utworzyli najbardziej zbrodnicze organizacje (SS, a szczególnie Gestapo), oddziały wojskowe Waffen SS, które były odpowiedzialne za olbrzymie zbrodnie, a także obozy koncentracyjne, w których zabijali tysiące ludzi dziennie?

Reasumując należałoby się zastanowić jak to wszystko mogło się stać i dlaczego taka niby demokratyczna wtedy Europa na to pozwoliła?

Czy ówcześni politycy europejscy byli tak zaślepieni i głupi, że pozwolili mu na rozpętanie największej wojny w historii?

Dlaczego zamiast go potępić, wychwalali go?

„Hitlera podziwiał cały świat, z hołdami jeździli do niego i Chamberlain, i Daladier, i

książę Windsoru, i diabli wiedzą kto tam jeszcze. Na trybunach sterczeli dyplomaci ze

wszystkich państw, działacze polityczni szukali jego poparcia, ani jeden rząd nie

odmówił utrzymywania z nim stosunków. Podsyłano mu depesze, gratulacje,

prowadzono z nim rokowania. Dlaczego jeśli był takim zbrodniarzem, nie odwrócili się

od niego najwięksi politycy, ani pisarze jak np. Gerhard Hauptmann?

Autor: Ilse Braun

Siostra Ewy Braun kochanki i żony Hitlera zadała chyba najważniejsze pytanie jakie można w tej sytuacji zadać.

Dlaczego jeśli był takim zbrodniarzem, nie odwrócili się

od niego najwięksi politycy, ani pisarze jak np. Gerhard Hauptmann?

Ireneusz Piątek

Share

Dodaj komentarz