Lis 22

Feldmarszałek Kesselring – „Uśmiechnięty Albert” Część II

Share

W 1947 roku Kesselring stanął przed trybunałem Brytyjskiego Sądu Wojskowego w Wenecji i został skazany na karę śmierci za egzekucję 335 włoskich cywilów. Karę śmierci zamieniono mu na dożywocie. Ułaskawiony w 1952 roku ze względu na stan zdrowia, zmarł 16 lipca 1960 roku.

Jakim dowódcą był ten wiecznie uśmiechnięty człowiek, który nawet w najgorszych sytuacjach nie tracił optymizmu i starał się zawsze widzieć dobre strony każdego przedsięwzięcia? Nie był na pewno wybitnym strategiem, ani taktykiem, ale miał bardzo dobry kontakt ze swoimi podwładnymi i potrafił słuchać tych często bardziej doświadczonych dowódców. Był jedynym feldmarszałkiem lotnictwa dowodzącym zarówno lotnictwem, jak i wojskami lądowymi w skali całego frontu. W czasie kampanii włoskiej popełnił wiele błędów, często tylko reagował na posunięcia Aliantów, ale sam fakt, że potrafił bronić półwyspu ponad 1,5 roku świadczy o nim bardzo dobrze. Kesselring na pewno nie był tak dobrym strategiem jak np. von Manstein, Rommel, czy chociażby Model, którzy zapewne poradzili by sobie znacznie lepiej, ale uważam, że należy mu się szacunek za to co zrobił na półwyspie (5 linii obrony), a także za wrodzony optymizm którym zarażał swoich współpracowników, co miało wielki wpływ na ich postawę.

Był także jednym z niewielu feldmarszałków, który bardzo często odwiedzał linie frontu, co niewątpliwie przyczyniało się do podniesienia morale walczących wojsk.

Bardzo ciekawie opisuje Kesselringa James Holland, autor „Piekła Italii” (książki opisującej Kampanię Włoską) :

„Kesselring wykazał Hitlerowi, że Niemcy mogą jeszcze wiele zdziałać we Włoszech. Ten feldmarszałek Luftwaffe dowiódł dużych zdolności dowódczych na lądowym polu walki. Przez prawie dwa lata, które spędził nad Morzem Śródziemnym, Kesselringowi utrudniali zadanie kłopotliwy sojusznik i podwładny mający zbyt duże uprawnienia. Kiedy obaj przestali krępować mu ręce, natychmiast pokazał, ile jest wart. Kesselring był dość nietypowym niemieckim feldmarszałkiem. W przeciwieństwie do wielu niemieckich dowódców – sztywnych jakby kij połknęli, z monoklem w oku – nie miał w sobie nic z surowego arystokraty. Był sympatyczny i wesoły: nie bez powodu mówiono o nim „Uśmiechnięty Albert”. Miał też talenty dyplomatyczne, potrafił sobie ułożyć współpracę z włoskim partnerem, czego nie dało się powiedzieć o wielu jego kolegach. Będąc dobrym taktykiem i strategiem, rozumiał na czym polega złożoność nowoczesnych działań wojennych. Ale miał też pewne słabości. Mimo oczywistych umiejętności dowódczych uchodził za nadmiernego optymistę. „Kesselring jest zbyt uczciwy dla tych urodzonych zdrajców”- powiedział o nim Hitler. Kesselring zawsze jednak twierdził, że jest tylko prostym żołnierzem”.4

Ta bardzo dobra opinia o feldmarszałku, jest moim zdaniem całkiem prawdziwa. Kesselring mimo wielkich trudności potrafił bardzo umiejętnie bronić półwyspu Apenińskiego i dzięki temu nie udało się Aliantom dotrzeć szybko do Niemiec od południa. Był jednym z niewielu niemieckich wyższych dowódców, którzy cieszyli się zaufaniem Hitlera aż do samego końca wojny. Fakt ten bardzo mu pomógł w podejmowaniu szczególnie trudnych decyzji o wycofywaniu się na nowe pozycje. Hitler wybaczał mu dużo więcej niż innym generałom. A do tego führer lubił tego zawsze uśmiechniętego feldmarszałka.

Tak opisał Kesselringa w swoich wspomnieniach „Byłem Adiutantem Hitlera” Nicolaus von Bellow, adiutant Luftwaffe w Adiutanturze Wehrmachtu przy Führerze i Kancelarii Rzeszy:

„Kesselring był właściwym dowódcą na rejon Morza Śródziemnego. Jego zawsze miły i przystępny sposób bycia z ludźmi otwierał mu wszystkie domy i biura i ułatwiał obcowanie z trudnymi Włochami. Jego stosunek do Rommla utrzymywał się w granicach hierarchii wojskowej. Kesselring znal potrzeby Afrika-Korps i próbował wielu sposobów, aby wesprzeć Rommla w jego zaplanowanym w kierunku Egiptu uderzeniu. Jednak Rommel stawiał często niewykonalne wymagania i utrudniał Kesselringowi życie. Ale Hitler pokładał wielkie nadzieje w ludzkim sposobie bycia Kesselringa i spodziewał się po nim, ze podoła swoim zadaniom. I się nie mylił. Podobała mu się wielka powaga Kesselringa i jego wysokie poczucie odpowiedzialności, ale także jego promienna wesołość, która płynęła z gorącego serca. Kesselring był optymistą”.5

Ta opinia wyrażona przez człowieka, który był z Hitlerem na co dzień chyba najlepiej wyraża stosunek wodza do tego wyjątkowo wiernego feldmarszałka. Jego wrodzony optymizm i zaufanie führera to były fundamenty na których budował swoją karierę przez całą wojnę. A Hitler bardzo cenił i lubił Kesselringa. Feldmarszałek był nawet brany pod uwagę jako potencjalny dowódca wojsk lądowych.

Tak to opisał w swoich wspomnieniach Nicolaus von Bellow: „Hitler zdecydował się już ostatecznie w nocy z 16 na 17 grudnia objąć naczelne dowództwo nad wojskami lądowymi. Zdecydował się na to po długich dniach rozmyślań. Raz jeszcze powstawała myśl, żeby powierzyć naczelne dowództwo Mansteinowi albo Kesselringowi. Hitler zajął jednak stanowisko odmowne, bo Manstein nie odpowiadał mu charakterem, a Kesselring był już przewidziany na dowódcę jednostek lotniczych w rejonie Morza Śródziemnego. Ze względu na stosunek do Włoch nie chciał podejmować tu żadnych zaskakujących zmian”6.

Wydaje się oczywiste, że w tym wypadku, zbyt wysoko oceniano umiejętności Kesselringa i dobrze się stało, że tego stanowiska nie dostał, bo niewątpliwie dowodzenie całością sił lądowych wykraczało poza jego możliwości (co innego Manstein, który idealnie się do tego nadawał). Sam jednak fakt brania go pod uwagę zasługuje na uznanie, nawet jeśli jego nikła wiedza i brak doświadczenia w dowodzeniu tak wielkimi siłami czyniły go niezdatnym do objęcia tej funkcji. Myślę, że wysłanie Kesselringa do Włoch było bardzo dobrym posunięciem. Jego optymizm i wrodzone poczucie humoru ułatwiało kontakty w włoskim sojusznikiem. Także wyznaczenie feldmarszałka na dowódcę Grupy Armii „C” i powierzenie mu obrony półwyspu Apenińskiego było jak najbardziej słuszne i Kesselring dowiódł tego umiejętnie dowodząc swoimi wojskami, tak długo jak było to możliwe.

Niestety jako dowódca był też odpowiedzialny za liczne zbrodnie na mieszkańcach Włoch. Kiedy armia włoska skapitulowała, wielu jej żołnierzy przeszło do tworzących się licznie oddziałów partyzanckich. Ich liczebność bardzo szybko wzrastała, a Alianci chcąc to wykorzystać zaopatrywali partyzantów w broń, leki i inne zaopatrzenie. Niemcy bardzo szybko odczuli na własnej skórze siłę swoich byłych sojuszników. Partyzanci urządzali zasadzki, atakowali kolumny transportowe, a czasami nawet mniejsze oddziały niemieckie. Nie było dnia, żeby gdzieś nie nastąpił atak. To oczywiście musiało wywołać odzew Niemców. Zarówno dowodzący wojskami niemieckimi Kesselring, jak również kierujący siłami policji i bezpieczeństwa „Najwyższy dowódca SS i policji we Włoszech” Obergrupenführer Karl Wolf zareagowali falą represji. Oddziały niemieckie zaczęły prowadzić na szeroką skalę walkę z partyzantami, a także z pomagającą im ludnością cywilną. Doszło do wielu masowych egzekucji. Oddziały SS i policji, przeprowadzały bardzo krwawe operacje mające na celu oczyszczenie szczególnie okolic przyfrontowych z partyzantów. Także oddziały frontowe na których dokonywano ataków, odpowiadały paleniem wsi i mordowaniem nawet kobiet i dzieci, a sam feldmarszałek swoim rozkazem zachęcał do takich działań, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za wszelkie czyny. To niewątpliwie czarna karta w życiorysie Kesselringa. Za te zbrodnie został po wojnie skazany na karę śmierci, którą mu zamieniono na dożywocie.

Albert Kesselring, nie był wybitnym dowódcą, ani wybitnym strategiem, ale fakt, iż dowodził przez ponad 1,5 roku całym, chociaż małym frontem, stawia go wśród największych generałów III Rzeszy. Był jednym z tych nielicznych niemieckich dowódców, którzy wierzyli, że nawet z najgorszej sytuacji jest jakieś wyjście. Dowodząc, starał się być zawsze uśmiechnięty i myśleć pozytywnie, co miało bardzo dobry wpływ na podwładnych nawet wtedy, kiedy sytuacja na froncie była już tragiczna. Miał także aż do końca wojny pełne zaufanie Hitlera, co niewątpliwie ułatwiało mu dowodzenie, gdyż führer pozwalał mu na bardzo wiele i zazwyczaj zgadzał się z większością jego decyzji. Sam fakt, że nie został pozbawiony dowództwa przez cały okres kampanii włoskiej (mimo, że jego oddziały cały czas praktycznie cofały się), świadczy o wielkim zaufaniu Hitlera do niego.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, jak często führer dymisjonował dowódców na froncie wschodnim, czy zachodnim, fakt dowodzenia przez Kesselringa frontem od początku, aż do końca (a dokładnie do marca 1945 roku, kiedy to został następcą Rundstedta na froncie zachodnim) budzi wielkie zdziwienie. To absolutny wyjątek w armii niemieckiej, w skali całej II wojny światowej. Mimo że feldmarszałek nie obronił Włoch, nie tylko nie został zdymisjonowany, ale awansował na dowódcę frontu zachodniego. Świadczy to o wielkim zaufaniu Hitlera do niego.

Feldmarszałek Kesselring był przykładem dowódcy, który walczył do końca, starając się wykonać swoje zadanie nawet wtedy, kiedy było ono już niewykonalne.

Czy naprawdę wierzył jeszcze w końcu 1944 czy 1945 roku, że walka ma sens i że można jeszcze odwrócić losy wojny?
Czy tylko jego wrodzony optymizm pozwalał mu dalej walczyć, mimo tragicznej sytuacji armii niemieckiej?
A może do końca ślepo wierzył Hitlerowi?

Odpowiedź pozostawiam czytelnikom.

 

 

Odznaczenia:

  • Bawarski krzyż Zasługi IV klasy

  • Naszywka naramienna „AFRYKA”

  • Złota odznaka dowódcy lotnictwa i obserwatora z brylantami

  • Lotnicza spanga frontowa w złocie z naszywką „400”
    Krzyż Honorowy Frontowców

  • List od dowództwa Wehrmachtu (13-krotne)

  • Krzyż Żelazny II i I Klasy (dwukrotnie)

  • Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego z Liśćmi Dębowymi, Mieczami i Brylantami

 

Bibliografia:

  • James Holland, Piekło Italii, Amber, Warszawa 2008

  • Nicolaus von Below, Byłem Adiutantem Hitlera, MON, Warszawa 1990

  • Internet

                                                                                                   

 

Ireneusz Piątek

 

4Piekło Italii, James Holland, Amber, Warszawa 2008, str. 71-72

5Byłem Adiutantem Hitlera, Nicolaus von Bellow, MON Warszawa 1990 str. 290

6Ibidem, Str. 285

Share

Dodaj komentarz