Lis 22

Feldmarszałek Kesselring – „Uśmiechnięty Albert” Część I

Share

Część I

Albert Kesselring urodził się 30 listopada 1885 r. (niektóre źródła podają także datę 8 sierpnia 1881 r.) w Marktsteft, a zmarł 16 lipca 1960 r. w Bad Nauheim. Był feldmarszałkiem lotnictwa. W lipcu 1943 r. stanął na czele nowo powstałej na Półwyspie Apenińskim Grupy Armii „C”, a od marca 1945 r. został dowódcą Frontu Zachodniego.

Ojciec Alberta, Karl Kesselring, był z zawodu nauczycielem i pochodził z rodziny katolickiej o starych tradycjach wojskowych, dla której honor i tradycja miały duże znaczenie. Z tego zapewne powodu jego syn po ukończeniu szkoły wstąpił w 1905 r. do armii pruskiej, a w rok później został promowany do stopnia podporucznika artylerii (w 1912 r. oficer 2. pułku artylerii). W 1910 r. ożenił się z Pauliną Keyzler. W czasie I wojny światowej, pełnił służbę na stanowiskach adiutantów dowódców jednostek artyleryjskich. Po zakończeniu działań wojennych już w stopniu kapitana został w Reichswehrze.

W październiku 1933 r. został awansowany do stopnia pułkownika. W końcu tego roku przeszedł do tworzącego się właśnie lotnictwa wojskowego Luftwaffe. Dwa lata później otrzymał awans na generała majora. W 1935 r. został szefem urzędu administracji Luftwaffe w stopniu generała porucznika, a od 1936 r. został szefem Sztabu Generalnego Luftwaffe. Do zadań Kesselringa należało nadzorowanie i finansowanie produkcji lotniczej oraz budowa samolotów i koszar. Dzięki swoim zdolnościom menedżerskim oraz swoistemu stylowi bycia zyskał sobie życzliwość przemysłowców i wyższych wojskowych. Jego zaangażowanie oraz wysokie wyniki pracy zaowocowały szybką rozbudową Luftwaffe. W 1937 r. awansowany do stopnia generała lotnictwa. Od 1938 r. był dowódcą I Floty powietrznej i dowodził tą jednostką podczas agresji na Polskę. Następnie 13 stycznia 1940 r. został dowódcą II Floty Powietrznej. Działała ona na terenie Holandii, Belgii oraz na północy Francji. Podczas tej kampanii jego samoloty zbombardowały Rotterdam. Naloty miały zmusić Holendrów do kapitulacji. Świat był wzburzony takim działaniem, jednak Kesselring odrzucał wszelkie zarzuty. Uważał, że działał zgodnie z przepisami haskimi, które zezwalały na atak na bronione miasto, a za takie uznano Rotterdam. Po upadku Francji w lipcu 1940 r. został awansowany do stopnia feldmarszałka. Jego II flota uczestniczyła w bitwie o Wielką Brytanię. To między innymi jego samoloty wykonywały naloty na Londyn.

Kiedy w czerwcu 1941 r. armia niemiecka uderzyła na ZSRR, Kesselring ze swoją II Flotą wchodził w skład grupy armii „Środek” dowodzonej przez feldmarszałka Fedora von Bocka. W grudniu 1941 r. Kesselring objął dowództwo Obszaru Operacyjnego Południe. W czasie brytyjskiej ofensywy w Afryce w listopadzie 1941 r. był odpowiedzialny za II Flotę Powietrzną i kontakty z Naczelnym Dowództwem Sił Włoskich (Comando Supremo). W 1942 r. otrzymał specjalny rozkaz od Hitlera nakazujący mu przejąć odpowiedzialność za dostarczanie transportów do Afryki Północnej. W listopadzie 1943 r. Kesselring został mianowany dowódcą obszaru operacyjnego „Południowy Zachód” i Grupy Armii „C”. Od tej pory Włochy stały się jego i tylko jego teatrem działań wojennych.

Feldmarszałek starał się jak mógł pomóc walczącym wojskom. Jego stosunek do dowodzącego siłami niemieckimi w Afryce feldmarszałka Rommla był dość chłodny. Rommel, choć służbowo podlegał Kesselringowi, często działał na własną rękę. Kiedy w czerwcu 1942 r. został awansowany do stopnia feldmarszałka, bardzo często zwracał się bezpośrednio do Hitlera, co bardzo irytowało Kesselringa, który nie mógł darować Rommlowi pomijania drogi służbowej. Mimo tych osobistych animozji, starał się jak mógł pomóc wojskom walczącym w Afryce.

Kiedy wojska Africa Korps utknęły pod El-Alamein, a ich siła ofensywna zmalała niemal do zera, jasne się stało, że ofensywa Rommla została przez Aliantów zatrzymana. Stało się to głównie z braku wystarczającego zaopatrzenia, które bardzo małym strumieniem docierało do walczących oddziałów. Za ten stan rzeczy dużą odpowiedzialność ponosi Kesselring. Jednak na jego obronę można przytoczyć fakt, iż Hitler już wtedy traktował wojne w Afryce jako mało ważną i nie chciał wzmocnić walczących tam wojsk, co bardzo oburzyło zarówno dowódcę Afrika Korps, jak i Kesselringa. Obaj dowódcy zdawali sobie sprawę, że taka decyzja musi w końcu doprowadzić do załamania na tym froncie, a znakomite dowodzenie podczas odwrotu mogło tylko opóźnić klęskę.

W maju 1943 r. skapitulowały resztki sił Osi i ponad 100 tysięcy niemieckich żołnierzy dostało się do niewoli, choć można było ich uratować. Dowodzący w tym czasie tymi oddziałami  generał pułkownik Hans von Arnim opracował plan ewakuacji żołnierzy z Afryki na Sycylię. Hitler jednak odrzucił ten plan rozkazując walczyć do ostatniego żołnierza. Kiedy wreszcie wydał zgodę, było już za późno. Jego upór spowodował, że Niemcy stracili wielu doświadczonych i zaprawionych w walkach żołnierzy, którzy na pewno przydali by się na każdym froncie.

Na początku lipca 1943 r. siły sprzymierzonych zaatakowały Sycylię. Dowódcą całego przedsięwzięcia był generał Dwight Eisenhower, a generał Sir Harold Alexander został dowódcą wojsk lądowych, które otrzymały nazwę 15. grupy armii i składały się z brytyjskiej 8. armii pod dowództwem generała Montgomery’ego i 7. armii amerykańskiej dowodzonej przez generała Pattona. Wojska osi, którymi dowodził niemiecki generał Hans Hube, przygotowały silną linię obrony (tzw. linia Etny) dookoła Messyny, która miała umożliwić stopniowe wycofywanie i ewakuowanie sił włoskich i niemieckich. Dzięki zaciętej obronie, wojska osi zdobyły dość czasu, aby ewakuować większość swoich sił do Włoch. Elementy amerykańskiej 3 dywizji piechoty wkroczyły do Messyny kilka godzin po tym, jak wyspę opuściły ostatnie oddziały niemieckie. Tak więc nie udało się otoczyć i zniszczyć wojsk broniących wyspy.

 

Fakt ten niewątpliwie należy uznać za porażkę wojsk inwazyjnych, które nie zdołały zniszczyć wojsk niemiecko-włoskich, ani przeszkodzić im w ewakuacji. To niewątpliwie przyćmiewa odniesione zwycięstwo. Inwazja miała jednak poważne konsekwencje. Po rozpoczęciu operacji „Husky”1 Niemcy postanowili zakończyć bitwę pod Kurskiem, gdyż zdecydowali się wysłać część jednostek biorących w niej udział do Włoch, obawiając się inwazji na półwysep. Fakt ten można uznać za największe osiągnięcie tej operacji. Był tez polityczny sukces. Zdecydowane postępy wojsk alianckich na wyspie, ostatecznie doprowadziły do załamania się pozycji faszystowskiego dyktatora Włoch. 25 lipca Wielka Rada Faszystowska i król Wiktor Emanuel III odwołali Mussoliniego z pełnionego stanowiska. Były premier został uwięziony, a nowy rząd pod przewodnictwem Pietro Badoglio rozpoczął starania o podpisanie aktu kapitulacji Włoch.

 

Niemcy jednak byli przygotowani na taki obrót sprawy i prawie natychmiast ich wojska zareagowały rozbrajając oddziały włoskie i przejmując de facto władzę na półwyspie. Nie obyło się bez rozlewu krwi. W niektórych miejscach doszło do wymiany ognia a nawet większych potyczek. Opór nielicznych oddziałów włoskich został jednak szybko złamany i armia włoska faktycznie przestała istnieć. 

Na początku września Alianci wylądowali na brzegach półwyspu Apenińskiego. Rozpoczęła się Kampania Włoska, będąca tak naprawdę trzecim frontem II wojny światowej. Front to może trochę zbyt wielkie słowo, ale fakt, że dowodzący oddziałami niemieckimi feldmarszałek Kesselring miał do dyspozycji 2 armie (10 i 14), z ponad 20 dywizjami jest wydaje mi się wystarczający, aby tak nazwać walki o półwysep Apeniński. Prawdą jest, że użyte tam siły były dużo mniejsze, niż te które walczyły na pozostałych frontach, ale mimo wszystko był to osobny i autonomiczny teatr walk, trwających ponad 1,5 r. i angażujący z obu stron bardzo pokaźne siły. Musimy też wziąć pod uwagę fakt, że owe 20 dywizji na pewno przydało by się zarówno na froncie wschodnim jak i na zachodnim. Gdyby nie było walk na półwyspie Apenińskim Niemcy mogli by skierować obie armie np. do Francji, a to by postawiło pod znakiem zapytania całą inwazję w Normandii, a także późniejsze sukcesy sprzymierzonych we Francji.

Alianci także mieli do dyspozycji 2 armie (5 i 8), ale w odróżnieniu od oddziałów niemieckich, w ich skład wchodziły oddziały wielu narodowości: Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów, Marokańczyków, Algierczyków, Kanadyjczyków, Polaków, Hindusów, Australijczyków. Zgromadzenie tak wielu, tak różnych pod względem języka, mentalności, czy doświadczenia oddziałów powodowało bardzo dużo kłopotów. Trzeba było czasu, aby zgrać te różne formacje tak, aby nadawały się do walki. To niewątpliwie miało duży wpływ na początkowe niepowodzenia. Na dodatek prawie przez całą kampanię Alianci nie posiadali przewagi liczebnej, gdyż podobnie jak Niemcy użyli w walkach w różnych okresach około 20 dywizji.

Na terenie półwyspu Niemcy (przy dużym udziale przymusowych robotników, a także więźniów, czy jeńców włoskich), zbudowali 5 linii obrony. Patrząc od południa na północ były to: linia Gustawa, linia Cezara, linia Alberta, Linia Heinricha i linia Gotów. Można więc powiedzieć, że prawie cały półwysep został przygotowany do walk obronnych, co niewątpliwie bardzo dobrze świadczy o dowódcy grupy armii”C”.

Najsilniejszą linią obrony, była oparta na łańcuchu wysokich wzgórz ciągnących się ze wschodu na zachód tzw. Linia Gustawa ze znanym wszystkim klasztorem benedyktynów na wzgórzu Monte Cassino. Ten bardzo potężny system umocnień został stworzony przez niemieckich saperów i włoskich robotników przymusowych. Zbudowano sieć schronów i stanowisk ogniowych oraz skomplikowany system zasieków i pól minowych. W mistrzowski sposób wykorzystano wszelkie zalety terenu, a szczególnie górujące nad dolinami wzgórza. Cały teren został obsadzony przez bardzo doświadczone oddziały niemieckie (m.in. 1 Dywizję Spadochronową). Atakujące wojska Aliantów bardzo szybko przekonały się, jak ciężkie czekało ich zadanie, gdyż żołnierze niemieccy bronili się z szaleńczą odwagą i zaciętością, a także wykorzystywali do perfekcji ukształtowanie terenu, które dawało olbrzymią przewagę nad atakującymi.

Wszystko to sprawiło, że kolejne szturmy na Linię Gustawa kończyły się niepowodzeniem, a atakujące oddziały ponosiły ogromne straty. Nie na darmo feldmarszałek Kesselring obiecywał Hitlerowi utrzymanie tej linii przez minimum 6 miesięcy i wiele się nie pomylił. W styczniu 1944 r. po prawie czterech miesiącach ciężkich walk dowództwo Alianckie zdecydowało się na oskrzydlenie Linii Gustawa. Zaplanowano operację desantową za linią Gustawa pod Anzio (operacja Shingle)2 . Ta akcja miała na celu wyjście na tyły obrońców i zmuszenie ich, do wycofania spod Monte Cassino. Mimo wielkiego wysiłku logistycznego i prawie bez krwawego lądowania, operacja ta od samego początku wzbudzała wielkie kontrowersje. Dowodzący pod Anzio amerykański generał John Porter „Old Luke” Lucas był bardzo sceptycznie nastawiony do całej akcji.

Kiedy przy minimalnych stratach jego wojska wylądowały pod Anzio, droga do Rzymu stała otworem. Jednak Lucas bojąc się drugiego Gallipoli3 nie pozwolił na szerszy atak z przyczółka, obawiając się pułapki. Wydawało mu się, że Niemcy wiedząc o lądowaniu chcą wciągnąć jego wojska w głąb lądu, tam zaatakować i zniszczyć. A prawda była taka, że niemieckie dowództwo zostało całkowicie zaskoczone miejscem desantu. Fakt ten niezbyt dobrze świadczy o feldmarszałku Kesselringu i jego dowódcach.

Bardzo dobrze została opisana sama bitwa w filmie Edwarda Dmytryka „Anzio” ze znakomitą rolą Roberta Mitchuma. Oglądając to niewątpliwie bardzo udane dzieło, możemy prześledzić cały przebieg lądowania, a także wręcz skandaliczne zachowanie amerykańskiego dowódcy, który nie wierzył, że droga na Rzym jest otwarta i po drodze nie ma żadnych oddziałów niemieckich. Ten błąd zaniechania dał Kesselringowi czas na ściągnięcie pod Anzio 6 dywizji i okrążenia przyczółku, a tym samym zamknięcia oddziałów amerykańskich na ponad dwa miesiące. Szansa na bardzo szybkie zdobycie Rzymu i wyjście na tyły wojsk niemieckich została bezpowrotnie stracona. Winę ponosi generał Lucas, któremu zarzucano, że przez cały okres swego dowodzenia ukrywał się w podziemnym bunkrze i ani razu nie pojawił się na linii frontu. W efekcie doprowadził do konfliktu między dowódcami dywizji i brytyjskim sojusznikiem. Skutki jego asekuracyjnego działania, to także znaczny spadek morale i rozluźnienie dyscypliny. Po miesiącu takiego dowodzenia Lucas został odwołany z funkcji dowódcy, ale było już za późno, gdyż niemieckie oddziały zamknęły Amerykanów na przyczółku, próbując przez cały czas zepchnąć ich do morza.

Wykorzystanie słabości dowodzenia pod Anzio, bardzo dobrze świadczy o umiejętności szybkiego reagowania na zaistniałą sytuację. To niewątpliwie był jeden z większych sukcesów niemieckich w kampanii włoskiej, mimo że wyniknął on raczej z błędów przeciwnika, niż operatywności generałów niemieckich. W wyniku tych działań Kesselringowi udało się powstrzymać oddziały Amerykańskie, które wylądowały pod Anzio, a także zapobiec wyjścia na tyły wojsk broniących się na linii Gustawa. Alianci zostali zatrzymani. Kolejne szturmy na Monte Cassino były krwawo odpierane. Taka sytuacja trwała aż do mają 1944 r., kiedy to do szturmu ruszyły oddziały 2 Korpusu Polskiego. Po bardzo ciężkich walkach Polacy zdobyli wzgórze i klasztor. Droga do Rzymu została otwarta. Alianci zdobyli stolicę Włoch 04.06.1944 r. (Rzym rozkazem Kesselringa został uznany miastem otwartym i nie był przez wojska niemieckie broniony). 

Dla zdobywców stolicy Włoch, czyli 5 armii generała Marka Clarka był to niewątpliwie największy sukces w tej kampanii, co wykorzystano propagandowo, zapraszając do Rzymu wielu dziennikarzy i korespondentów wojennych.

W kolejnych miesiącach Niemcy cofali się bardzo umiejętnie opóźniając natarcie wojsk sprzymierzonych. Aliantom nie udało się ani okrążyć, ani rozbić niemieckich armii. To niewątpliwie świadczy dobrze o dowódcach tak 10, jak i 14 armii. Musimy jednak pamiętać, że Kesselring był jednym z niewielu dowódców niemieckich cieszących się zaufaniem Hitlera i dlatego mógł w odróżnieniu od większości dowódców frontu wschodniego, czy zachodniego wydawać rozkazy wycofania dla swoich wojsk, bez obawy o reakcję swojego führera.

Doktryna „ani kroku w tył” stosowana tak często przez führera na wschodzie, czy zachodzie Europy, na froncie włoskim, na szczęście dla żołnierzy, była rzadkością. Hitler zazwyczaj zgadzał się na wycofanie zagrożonych okrążeniem oddziałów, co pozwalało Kesselringowi na dość elastyczną obronę i zapobiegało zniszczeniem całych dywizji, korpusów, czy nawet armii. Niemcy stosowali metodę krótkiej, zaciętej obrony, a następnie wycofywali się na następną linie, gdzie znowu próbowali zatrzymać nacierających. Taka taktyka opóźniała natarcie, a także nie pozwalała na całkowite rozbicie niemieckich jednostek.

Ta niewątpliwie słuszna taktyka miała jednak dużą wadę. Wojska ponosiły straty i cofały się coraz bardziej na północ, a Kesselring nie dostawał wystarczających uzupełnień, nie mówiąc już o nowych jednostkach, które nie były już pełnoetatowymi. Średnio dywizje niemieckie liczyły co najwyżej 5 tys. żołnierzy, wobec 12 tys. przewidzianych etatem. Stało się jasne, że taka taktyka pozwalała tylko opóźnić zajęcie Włoch przez Aliantów, ale ich nie zatrzyma. W październiku 1944 r. feldmarszałek został ciężko ranny w wypadku i aż do stycznia 1945 r. przebywał na leczeniu w Niemczech. Jego obowiązki przejął generał Heinrich von Vietinghoff. Sytuacja na froncie była coraz gorsza. Niemieckie oddziały były coraz słabsze, a nie było ich kim uzupełnić. Na początku 1945 r. feldmarszałek wrócił na półwysep Apeniński, aby przejąć dowodzenie. Sytuacja, którą zastał była bardzo ciężka, ale znowu dał znać o sobie wrodzony optymizm feldmarszałka, którym zaraził swoich oficerów podnosząc mocno ich morale.

Kesselring jeszcze nie zdążył dobrze przejąć swoich obowiązków, gdy w marcu 1945 r. został mianowany następcą feldmarszałka Rundstedta i naczelnym dowódcą Obszaru Operacyjnego Zachód. Zabrał się ostro do pracy, nie zważając na raporty feldmarszałka Modela, który w sposób jednoznaczny wskazywał beznadziejną sytuację na froncie. Kesselring jakby tego nie zauważał i nadal pozostawał pod wrażeniem chęci walki Hitlera.

W drugiej połowie kwietnia 1945 r. nie zajęta jeszcze przez wroga część Niemiec została podzielona na dwie strefy: północną i południową, a Kesselring został dowódcą strefy południowej. Sytuacja wojsk niemieckich była już rozpaczliwa i nawet ten wrodzony optymista zrozumiał, że to już koniec. 24 kwietnia 1945 r. Kesselring rozpoczął negocjacje z Aliantami w sprawie kapitulacji. Podległe mu jednostki poddały się 2 maja 1945 r..

                                                        

1Kryptonim inwazji Aliantów na Sycylię ,

2Kryptonim operacji desantu pod Anzio

3Kryptonim operacji desantu na wybrzeże Turcji w latach 1915/1916

 

Ireneusz Piątek

Share

Dodaj komentarz