Gru 07

Dlaczego Hitler przegrał wojnę?

Share

Kiedy w 1933 r. władzę w Niemczech przejął nowy kanclerz Adolf Hitler, kraj był w bardzo trudnej sytuacji. Ogromne bezrobocie, galopująca inflacja, spłata odszkodowań wojennych, a także brak perspektyw doprowadził społeczeństwo do skraju nędzy. Morale spadło, a ludzie zaczęli się rozglądać za nowym silnym przywództwem, które wyprowadziło by Niemcy z nad przepaści. Takim przywódcą okazał się Adolf Hitler, który wykorzystał sytuację i bardzo szybko przejął całkowitą władzę w państwie. W krótkim czasie stworzył nowe miejsca pracy i ograniczył inflację, zyskując coraz większe poparcie. Jednak w miarę jak rósł w siłę zaczął ograniczać swobody obywatelskie, stopniowo przekształcając państwo w reżim totalitarny. Niemcy stały się jednym wielkim organizmem pracującym, jak się później okazało, na potrzeby przyszłej wojny, co już można było wyczytać w napisanej podczas pobytu w więzieniu książce „Mein Kampf”. Będącej czymś w rodzaju nazistowskiej biblii. Jednak albo ludzie nie czytali jego książki, albo zlekceważyli to, co tam było napisane. Osobiście myślę że, nie braki tekstu „Mein Kampf” dosłownie i potraktowali to jako propagandę polityczną. Niestety później okazało się, że wódz III Rzeszy postanowił wszystko co opisał w swoim dziele wprowadzić w życie.

Hitler miał generalnie dwóch wrogów: Francję, na której chciał się zemścić, za porażkę w I wojnie światowej, oraz Rosję bolszewicką, której tereny chciał wykorzystać do masowego osadnictwa Niemców (Lebensraum). Z Polską na początku swoich rządów nawiązał dobre stosunki i miał nadzieję, że rząd w Warszawie przyłączy się do niego w walce z bolszewizmem. Jego plan był prosty. Chciał zabezpieczyć swoje tyły paktem z Polską, po czym uderzyć i szybko pobić Francję, Belgię i Holandię. Po zwycięstwie na froncie zachodnim zamierzał przerzucić swoje wojska na wschód i uderzyć na ZSRR. Niestety kiedy stało się jasne, że Polacy jednak wybrali sojusz z Francją i Wielką Brytanią plany uległy diametralnej zmianie. Hitler zrozumiał, że jak uderzy na zachód, to Polacy dotrzymają swoich zobowiązań i zaatakują Niemcy. Dlatego postanowił najpierw zaatakować Polskę, zabezpieczając się paktem ze Stalinem (co doprowadziło w efekcie do IV rozbioru Polski.)

Niemiecki przywódca był dobrym politykiem i zdawał sobie sprawę, że sojusze Polski z Francją i WB są dla tych ostatnich tylko próbą zyskania na czasie. Jego wywiad, a także nastroje panujące w tych krajach upewniły go w tym. Ani Francja, ani Wielka Brytania nie pomogą Polsce militarnie. Po kilku dniach wahania w sierpniu 1939 r. postanowił zaryzykować i 1 września uderzył prawie całymi swoimi siłami na Polskę. Jak się okazało miał rację, bo sojusznicy, co prawda wypowiedzieli Niemcom wojnę, ale praktycznie na tym ich rola się zakończyła.

Polacy osamotnieni w walce próbowali stawić opór, ale niestety mimo bohaterskiej postawy wielu żołnierzy i oficerów nie mieli szans, szczególnie kiedy 17 września wojska Armii Czerwonej uderzyły na nasz kraj ze wschodu wbijając przysłowiowy „nóż w plecy”.

Po pokonaniu Polski Hitler chciał jak najszybciej uderzyć na zachód. Jednak okazało się to możliwe dopiero w maju 1940 roku. Wojska niemieckie zaatakowały kierując się genialnym planem opracowanym przez generała Ericha von Mansteina. Atak głównych sił przez Ardeny całkowicie zaskoczył Francuzów i Brytyjczyków. Niemieckie dywizje pancerne bardzo szybko przebiły się na tyły wroga i doprowadziły do ogólnego zamieszania na całym froncie. Skutek był taki, że pod koniec czerwca 1940 r. Francja skapitulowała. Hitler w tym momencie był praktycznie władcą Europy i miał ogromne poparcie w swoim kraju.

Kiedy zakończyła się „kampania zachodnia”, jego oczy zwróciły się na wschód. Mając zabezpieczone tyły mógł ruszyć na ZSRR. Powstał plan „Barbarossa” zakładający pobicie Armii Czerwonej do końca 1941 r. i zajęcie Moskwy. Kiedy w czerwcu do ataku ruszyły niemieckie dywizje wszystko wskazywało na to, że sukces jest tylko kwestią czasu. Armia Czerwona ponosiła klęskę za klęską. Kolejne armie były rozbijane w puch, a do niewoli dostawały się setki tysięcy żołnierzy. Widać było, że jeszcze chwila i zawali się cała obrona. Jednak choć Niemcy odnosili coraz większe sukcesy, to Armia Czerwona nie dawała się całkowicie zniszczyć. Okazało się, że jest niczym hydra, która cały czas się odnawia. Mało tego, kiedy Wehrmacht wreszcie dotarł pod Moskwę był już zbyt słaby żeby zdobyć rosyjską stolicę. Tymczasem Stalin ściągnął odwody i uderzył niespodziewanie na Niemców odrzucając ich wojska o kilkaset kilometrów od Moskwy. W tym momencie stało się jasne, że wojna błyskawiczna (Blitzkrieg) który miał położyć Armię Czerwoną na łopatki nie jest już możliwy i kampania zmieniła się w wojnę na wyczerpanie.

W 1942 r. Niemcy ruszyli do kolejnych ataków, ale już widać było, że armia radziecka okrzepła i nie dawała się łatwo pobić. Teraz trzeba było walczyć dosłownie o każdy kilometr frontu. Główną osią natarcia był kierunek na Stalingrad, którego zdobycie otworzyłoby drogę do roponośnych złóż Kaukazu. Mimo ogromnych strat nie udało się zając całego miasta, a walczące wojska obu stron ponosiły ogromne straty, bardziej dotkliwe dla Niemców, ponieważ nie mieli już kim zastąpić zabitych żołnierzy. W listopadzie  Armia Czerwona ruszyła do kontrofensywy i zamknęła 6 Armię generała von Paulusa w kotle. Sytuacja okrążonych wojsk była bardzo trudna, zaopatrzenie przybywało tylko droga powietrzną i nie zapewniało wystarczających uzupełnień. Hitler zakazał poddania się i wydał rozkaz trwania na pozycjach, aż do końca. Spodziewana odsiecz mimo przejęcia dowództwa przez feldmarszałka Mansteina nie zdołała się przebić do kotła. Ostatecznie w lutym 1943 r. 6 Armia poddała się. Z blisko 350 tys. żołnierzy do niewoli trafiło około 90 tys. Z tej liczby po wojnie do Niemiec wróciło tylko 5 tysięcy.

Po klęsce stalingradzkiej dla wielu, także niemieckich dowódców, stało się jasne, że wojna jest przegrana. Morale bardzo upadło, a Sowieci ruszyli do frontalnego ataku, powstrzymanego z wielkim trudem. Widać było, że teraz to Rosjanie przejęli inicjatywę. Na początku 1943 r. narodził się pomysł nowej, jak mawiał Hitler, decydującej ofensywy, która miała ostatecznie złamać kręgosłup Armii Czerwonej. Operację nazwano „Cytadela”. Wojska niemieckie miały uderzyć na Łuku Kurskim, rozbić broniące się tam oddziały i przejść do dalszej ofensywy. Niestety okazało się, że Rosjanie dobrze wiedzieli gdzie ma nastąpić uderzenie i bardzo starannie się do niego przygotowali. Doszło do tego, że atakujący byli liczebnie słabsi od broniących, których jeszcze wspomagały setki kilometrów transzei, pola minowe, okopane czołgi i bardzo liczne lotnictwo. Mimo początkowych sukcesów operacja zakończyła się klęską Niemców. A co gorsze straty, szczególnie wśród czołgów, były tak wielkie, że praktycznie nie odrobiono ich do końca wojny.

Po zwycięstwie AC ruszyła do ofensywy i już tylko kwestią czasu było całkowite pobicie wojsk niemieckich. Tak dumny jeszcze dwa lata temu Wehrmacht teraz już tylko cofał się starając się jak najbardziej opóźnić ataki Rosjan. Jak się to skończyło wiemy.

Pytanie jakie trzeba sobie zadać brzmi:

Dlaczego tak dobrze wyszkolona, mająca znakomity sprzęt i bardzo dobrych w większości dowódców armia została pokonana przez żołnierzy i dowódców którzy w 1941 roku masowo się poddawali, nie chcieli, albo nie umieli walczyć?

Odpowiedź na tak zadane pytanie nie jest łatwa. Problem jest bardzo szeroki i można go podzielić na dwie grupy:

– błędy niemieckiego dowództwa (szczególnie Hitlera, który mając się za geniusza wtrącał się do

dowodzenia i wydawał czasem zupełnie bezsensowne rozkazy)

– dymisje tych generałów czy marszałków, którzy nie chcieli tych jego złych rozkazów

wykonywać.

– zmienianie przez Hitlera kierunków głównych uderzeń, co powodowało przesunięcia wojsk i

opóźniało natarcia

– założenie niemieckiego dowództwa, ze wojna skończy się do jesieni 1941 roku, co

spowodowało brak zaopatrzenia żołnierzy w ciepłą odzież (przy temperaturach poniżej – 30

stopni powodowało to na niektórych odcinkach frontu, większy odsetek strat spowodowanych

przez zimę niż ginących, czy rannych w walkach, a także brak olejów zimowych przez co

zamarzały silniki w czołgach i samochodach.

– przekonanie o słabości AC i zachłyśnięcie się początkowymi sukcesami

– ogromne przestrzenie na których przyszło walczyć

– niedocenianie potencjału przemysłowego ZSRR

– zbyt szybkie skierowanie na front nowych czołgów takich jak Tygrys, czy Panthera które choć

znakomite nie były jeszcze dopracowane i spora cześć psuła się nim dotarła na pole bitwy.

Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że Niemcy nie powinni w ogóle produkować w/w czołgów.

Panzer V I VI były bardzo skomplikowane przez co ich produkcja była czasochłonna i to w

znaczny sposób ograniczało ilość sztuk które można było wyprodukować. Chyba lepszym

pomysłem było stopniowe rozwijanie czołgu Panzer IV, który był prostą konstrukcją i mógł być

produkowany w większych ilościach, a całkiem nieźle sobie radził na polu bitwy do samego

końca wojny.

To oczywiście tylko niektóre przyczyny porażki na froncie wschodnim. Jednak ogólnych przyczyn klęski III Rzeszy można wymienić wiele:

– brak zaufania do własnych generałów, a także megalomania Hitlera

– problemy z dostawami ropy naftowej (a przez to produkcji wystarczających ilości benzyn), stali

i innych surowców potrzebnych do przemysłu

– problemy z sojusznikami, którzy de facto byli czasami ratowani na siłę przez Niemców (Włosi

w Grecji i Afryce), barak militarnej koordynacji ( mam tu na myśli Japonię, która

zamiast uderzyć na Pearl Harbor, mogła z Mandżurii zaatakować ZSRR). To uniemożliwiłoby

przesunięcie stamtąd żołnierzy choćby pod Moskwę i prawdopodobnie doprowadziłoby do

klęski AC.

– przegrana bitwa o Atlantyk (gdyby zamiast budować olbrzymy typu Bismarck, postawić tylko

na flotę podwodną, to była wielka szansa powalić WB na kolana, przez zablokowanie dostaw)

– złamanie szyfru Enigmy, co pozwoliło Aliantom odszyfrowywać Niemieckie depesze

– wojna na dwa fronty (a właściwie na trzy, bo dochodził jeszcze front na półwyspie apenińskim

gdzie Niemcy mieli ponad 20 dywizji).

– wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym

– wprowadzenie terroru na okupowanych terenach (szczególnie Polski i zajętych obszarów

ZSRR), co powodowało utrzymywanie tam wojska, czy dużych sił policyjnych.

Te wszystkie sprawy niewątpliwie miały wpływ ma klęskę hitlerowskich Niemiec. Jednak moim zdaniem był jeszcze jeden powód niestety bardzo często pomijany przez opisujących II wojnę światową. Tym powodem było całkowicie błędne podejście ideowo-politycznego towarzyszące atakowi na ZSRR. Hitler postanowił zająć te tereny, a ludność sprowadzić do roli niewolników. A wystarczyło ogłosić krucjatę przeciw bolszewikom, a nie przeciw Rosjanom. Każdy kto czytał wspomnienia byłych oficerów walczących na froncie wschodnim wie, że szczególnie na Ukrainie, Białorusi, czy Litwie, Łotwie i Estonii mieszkańcy bardzo często witali Niemców jako wyzwolicieli a nie najeźdźców. Tam komunizm kojarzył się z totalna dyktaturą, głodem (np. Ukraina) i wszechwładnymi organami komunistów takimi jak NKWD. Hitler, a szczególnie jego główny propagandzista Joseph Goebbels powinni to wykorzystać. Nienawiść do rządów bolszewików była tam bardzo duża. Ludzie upatrywali w Niemcach tych którzy przyszli oswobodzić ich z niewoli komunistycznej.

Niestety Niemcy po wejściu do ZSRR wprowadzili idące za frontem oddziały Einsatzgruppen bardzo szybko pokazały jeszcze większy terror niż NKWD, mordująć ludzi tysiącami. Do tego dochodziły jeszcze zbrodnie szczególnie dywizji SS takich jak Totenkopf. To był moim zdaniem największy błąd Hitlera w całej jego karierze. Kolejnym było zamykanie setek tysięcy jeńców ACz w obozach, gdzie ginęłi z głodu, albo z wycieńczenia bardzo ciężką pracą. Przy odpowiedniej propagandzie wielu z nich można było wcielić do nowo tworzonych oddziałów i skierować na front (albo chocoaż tworzyć z nich oddziały do zabezpieczenia tyłów). W 1941 r. tysiące z nich poddawało się, nieraz bez walki. Ci nierzadko siła wcieleni do ACz w większości

Niestety Niemcy po wejściu na tereny ZSRR wprowadzili idące za frontem oddziały Einsatzgruppen, bardzo szybko pokazały jeszcze większy terror niż NKWD, mordując ludzi tysiącami. Do tego dochodziły jeszcze zbrodnie szczególnie dywizji SS takich jak Totenkopf. To był moim zdaniem największy błąd Hitlera w całej jego karierze. Kolejnym było zamykanie setek tysięcy jeńców AC w obozach, gdzie ginęli z głodu, albo z wycięczenia bardzo ciężką praca. Przy odpowiedniej propagandzie wielu z nich można było wcielić do nowo tworzonych oddziałów i skierować na front (albo chociaż tworzyć z nich oddziały do zabezpieczenia tyłów). W 1941 roku tysiące z nich poddawało się, nieraz bez walki. Ci nierzadko siłą wcieleni do AC w większości chłopi wcale nie chcieli walczyć za komunizm, wiedząc z własnego doświadczenia jak zbrodniczy był ten system. Niemcy nie musieliby się specjalnie wysilać, żeby przekonać ich do walki po swojej stronie. Można było spokojnie z jeńców wystawić 10/20/30 a może i więcej dywizji które pod niemieckim dowództwem mogły być użyte na froncie, albo na tyłach. Kto wie, czy taka ilość nowego żołnierza nie przeważyłaby szali na ich korzyść, szczególnie że widząc to na pewno inni także by zdezerterowali i przeszli na stronę Niemców.

Niestety Hitler owładnięty chorymi teoriami rasowymi wg. których Słowianie byli tak samo podludźmi jak Żydzi, nie potrafił wykorzystać tej olbrzymiej masy ludzkiej do swoich celów. Temat ten jest o dziwo rzadko poruszany przy omawianiu niemieckiej klęski na froncie wschodnim. Zazwyczaj mówi się o „dziadku mrozie”, ogromnych przestrzeniach czy złym dowodzeniu itd. Moim zdaniem to były ważne czynniki, ale nie decydujące. Hitler mógł wykorzystać nienawiść milionów Ukraińców, Łotyszy, Litwinów, Estończyków, a także rdzennych Rosjan do nowego totalitaryzmu który dla nich okazał się czymś znacznie gorszym od caratu. Wystarczy porównać skalę zbrodni obu tych systemów żeby to zrozumieć. Carska policja Ochrana była w stosunku do NKWD „niewinną panienką”. Nawet osławione niemieckie Gestapo uczyło się „fachu” od komunistów.

Kolejnym, kto wie czy nie drugim w kolejności błędem Hitlera, a szczególnie jego dyplomacji była polityka z Japonią, która była niemieckim sojusznikiem, a jednak prowadziła swoją wojnę. Gdyby udało się Niemcom przekonać Japonię do ataku na ZSRR, zamiast na USA i WB to Stalin nie mógłby przesunąć z Mandżurii stacjonujących tam dywizji na front, a co za tym idzie nie miałby wojsk do obrony i kontrofensywy pod Moskwą.

Reasumując gdyby wraz z atakującymi dywizjami niemieckimi zamiast morderców z SS szedł bardzo mocny aparat propagandowy (a to ludzie Goebbelsa mieli opanowane do perfekcji) i głosił wszem i wobec hasła obalenia komunizmu i wyzwolenia ludzi spod władzy bolszewików plus różne nawet najbardziej fantastyczne obietnice dotyczące przyszłości, jestem pewien że armia niemiecka powiększyła by się o dziesiątki, jak nie setki tysięcy żołnierzy, walczących o wyzwolenie swojego kraju z rąk komunistów. Taka siła militarna wystarczyłaby moim zdaniem do pokonania ZSRR jeszcze w 1941 roku. Niestety, Hitler nie wykorzystał tak ogromnej szansy która była mu jak by powiedział poeta „podana na tacy”.

Moim zdaniem i tu pewnie narażę się bardzo wielu ludziom uważam, że Hitler mógł pokonać ZSRR przy odpowiedniej propagandzie i wykorzystaniu nienawiści do komunizmu. Należało tylko dać mieszkańcom bolszewickiej Rosji odczuć, że nie jest dla nich agresorem tylko chce wytępić z ich kraju komunistyczną zarazę.

Autor: Ireneusz Piątek

Share

Dodaj komentarz