Paź 26

Narodziny wojsk zaciężnych w Europie

Share

Sprawy związane ze sferą wojskową były niezwykle istotne w każdym z państw, niezależnie, o jakim okresie chcemy mówić. Jest rzeczą oczywistą, że chcąc prowadzić aktywną politykę zagraniczną i utrzymywać porządek w państwie potrzebna była silna, sprawna armia. Szczególnie gwałtowny rozwój zachodnioeuropejska sztuka wojenna przeżywała u schyłku średniowiecza i początku odrodzenia. Miały wtedy miejsce dwa wielkie konflikty: walka chrześcijańskiej Europy z islamem oraz walka o ukształtowanie scentralizowanych państw narodowych. W obu tych konfliktach Rzeczpospolita brała czynny udział. Oczywiście kolejne lata też przyniosły liczne konflikty, czy to lokalne, czy też europejskie, które pozwoliły na dalsze modernizowanie armii. Jednakże rozwój sztuki wojennej na Zachodzie i w Polsce poszedł różnymi drogami.

Różnice w składzie wojsk były minimalne w epoce rycerstwa feudalnego od wieku VIII do XV w. Była to głównie ciężkozbrojna konnica, a piechota rzadko odgrywała poważniejszą rolę, zajmując się głównie ochroną taborów i wsparciem dla jazdy. Wprowadzenie systemu tzw. beneficjów w 737 r., który stał się zaczątkiem systemu lennego, stało się podstawą jazdy rycerskiej. Ponieważ lenno, czy beneficjum prowadziło do uzależnienia od pana feudalnego wolnego chłopa, zanikła z kolei naturalna baza rekrutacyjna dla piechoty. W ten sposób rycerstwo stało się głównym, a często jedynym rodzajem wojska. Wiek XIV w zachodniej Europie przyniósł nowe zjawiska w rozwoju wojskowości spowodowane przemianami społeczno-gospodarczymi. Rycerstwo przekształciło się w ziemiaństwo zajęte rozwojem swoich majątków ziemskich, a nie sprawami wojskowymi. Nie było to dobrym zjawiskiem, ponieważ powodowało rozproszenie sił, nie było zwartych oddziałów, bo każdy rycerz był gdzie indziej. Kładziono wówczas nacisk na indywidualne wyszkolenie, przez co rycerze nie potrafili wykonywać zbiorowych i skomplikowanych manewrów i nie znali sygnałów. Wytworzył się nawet specjalny szyk bitewny, zwany „w płot”, będący luźnym łańcuchem poszczególnych pocztów, z których każdy walczył na własną rękę. Wojska tureckie natomiast reprezentowały wysoki poziom organizacji i wyszkolenia zbiorowego. Przez to łatwo było, po zatrzymaniu impetu natarcia ciężkiej konnicy chrześcijańskiej, zacząć niszczyć walczące na własną rękę i odizolowane od siebie poczty. Także w XIV w. wzrastało znaczenie gospodarcze miast, szczególnie włoskich, dzięki czemu podniosła się rola pieszych milicji miejskich. Taka miejska milicja była złożona z przeszkolonych w podstawowym zakresie mieszkańców miast, którzy otrzymywali od miasta pełny acz skromny rynsztunek. Ich zadaniem było utrzymywanie jako takiego porządku w miastach i w razie potrzeby ich obrona.

Impuls do zwiększenia liczebności piechoty wyszedł właśnie od walczących o niezależność miast, które przeciwstawiły rycerstwu piechotę, złożoną ze swych mieszkańców i nauczoną walczyć w szykach zwartych. Uzbrojeniem tej formacji stały się piki i halabardy, a walczono w systemie przypominającym macedońską falangę w czworobokach. Takie czworoboki były niezwykle skuteczne w walce z jazdą. Oczywiście nie dało się nie zauważyć tych niewątpliwych zalet piechoty, stąd jej udział w armiach zachodnich, to w różnych okresach XVI i XVII wieku 60-90%. Niemałą rolę odgrywały także koszty zaciągnięcia jazdy, ale myślę, że główną przyczyną tak dużego udziału piechoty w zachodnioeuropejskich armiach był fakt stosunkowo dużej liczebności miast na zachód od Łaby. A tylko piechota mogła skutecznie przeprowadzać oblężenia i szturmy.

Tak jak wspomniałem początkowo w uzbrojeniu piechoty przeważała broń kłująca (piki, halabardy). Później w miarę rozwoju broni palnej i skonstruowaniu przez Hiszpanów muszkietu lontowego (1521) oraz jego upowszechnieniu po bitwie pod Pawią (1525) coraz większą rolę zaczęli odgrywać muszkieterzy. Nie byli oni przygotowani do walki wręcz, więc jako ochronę pozostawiono im pikinierów, którzy ochraniali ich przed atakiem jazdy. Rozwój broni palnej spowodował również zmniejszenie wielkości czworoboku piechoty, bo był bardzo wrażliwy na ostrzał artylerii, a morale żołnierzy nie wytrzymywało dużych strat, tym bardziej, że były to w większości oddziały najemne. Najpierw czworobok zaczęli zmniejszać Hiszpanie zwiększając przy tym liczbę strzelców do 50%. Holendrzy natomiast u schyłku XVI stulecia liczbę strzelców zwiększyli do 75%. Byli oni ustawieni w dziesięć szeregów i walczyli za pomocą kontrmarszu. Muszkieterzy wychodzili kolejno przed szyk, aby oddać salwę po czym wycofywali się na tył w celu nabicia broni5. Ten styl walki był dość efektywny lecz jednocześnie niezwykle trudny, ponieważ wymagał posiadania nie tylko zawodowych wojsk najemnych, ale też armii stałych, z których to rozwinęły się armie narodowe.

Gdy w siedemnastym wieku strzelcy stali się główną siłą uderzeniową, a pikinierzy ich osłaniali, do takiego sposobu walki przystosowała się również konnica. Zrezygnowała ona z szarż i walki na biała broń, a zaczęła używać broni palnej. Głównym sposobem walki kawalerii stał się tak zwany karakol, polegający na tym, że rajtarzy ustawieni w głębokie czworoboki (12×10 sz.) podjeżdżali do nieprzyjaciela na odległość ok. 30 m, po czym pierwszy szereg oddawał strzał, a następnie wycofywał się na bok lub do tyłu i ładował broń. W tym czasie oddawały strzały kolejne szeregi. Ta skomplikowana taktyka strzelecka oznaczała zwyrodnienie sposobu walki kawalerii, jednakże w starciu z ciężkozbrojną jazdą kopijniczą odnosiła zwycięstwa, bo zanim doszło do bezpośredniego starcia, luźne łańcuchy kopijników mogły zostać jeszcze przerzedzone salwami pistoletowymi. Taktyka rajtarów spowodowała, że w drugiej połowie XVI w. kompanie rajtarskie zaciągano tak jak piechotę całymi oddziałami. Po prostu dowódca jednostki podpisywał umowę z władcą tzw. kapitulację o odpowiednie wynagrodzenie za świadczone usługi, po czym przyprowadzał oddział. Dowódca był jedynym reprezentantem żołnierzy wobec władcy i jedynym uprawnionym do odbioru wynagrodzenia. To on także sam decydował o doborze kadry, dzielił łupy i ustalał prawo wojskowe. Ochotnikowi chcącemu wstąpić w szeregi oddziału płacono za trzy miesiące z góry i były to dość duże sumy, później trzeba było go wyszkolić i oczywiście najlepiej by było, gdyby żył i walczył jak najdłużej. Stąd też powszechną praktyką wśród dowódców przeciwnych stron było umawianie się, co do unikania wzajemnych starć i oszczędzania swych żołnierzy. Przez to takie wojny manewrowe trwały dosyć długo i nie przynosiły widocznych rozstrzygnięć. Pomimo tych wad armia złożona z najemnej piechoty skutecznie wyparła rycerstwo z pól bitewnych.

 

Bibliografia

W. Majewski, J. Teodorczyk, Wojsko [w:] Polska w epoce Odrodzenia. Państwo-społeczeństwo-kultura, red. A. Wyczański, Warszawa 1970,

L. Ratajczyk, Historia wojskowości, Warszawa 1980

J. Sikorski, Zarys historii wojskowości powszechnej do końca wieku XIX, Warszawa 1972

 

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe.

Share

Dodaj komentarz